rodzina Skupień

rodzina Skupień
rodzina Skupień

niedziela, 1 grudnia 2013

Gwara to także dziedzictwo przodków

Do napisania  skłoniła mnie lektura pewnej publikacji Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego, do której link otrzymałam od kolegi genealoga. Oto on:http://www.wtn.wroc.pl/files/RKJ%20XXXIX.pdf. Publikacja zawiera wiele ciekawych artykułów, ale mnie szczególnie zaciekawił  ten napisany przez p. Marzenę Muszyńską dotyczący określeń stosowanych wobec dzieci na Śląsku.  Uświadomiłam sobie, że w ten sposób mogła zwracać się do mnie i mojego rodzeństwa nasza ojczysta babcia, wspominana już Balbina Jenek. Mogła, bo przecież pochodziła ze Śląska, ale ja niestety tego nie pamiętam. Nikt nie rozmawiał w domu gwarą, ani tata, ani jego rodzeństwo. O tym, że ojciec zna gwarę przekonałam się dopiero po swoim ślubie, kiedy zaczęłam uczyć  na wsi opolskiej i nie raz miałam problemy ze zrozumieniem swoich uczniów. Pewnie mówienie gwarą w mieście, w czasach "jedynie słusznego" ustroju nie było dobrze widziane, a może inne względy o tym zadecydowały , w każdym razie ta część dziedzictwa nie została mi przekazana.

Niemniej odnalazłam w w/w artykule określenia, które mnie trochę zdziwiły, trochę rozbawiły. Podaję kilka : 

Określenia używane w stosunku do małych niegrzecznych dzieci:

-  bębenek, bęben ( bynben)
-  bękart ( bynkart)
-  babrak
-  babuć
-  bachor - zwłaszcza mówiono tak o malutkim ,ciągle płaczącym dziecku
-  bzdurak - o dziecku upartym, nieposłusznym
-  drabik - urwis, psotnik
-  smark, śpik - o podlotku, takim co to udawał dorosłego
   maślak, mamlak, mazak,ślimtak, - dziecko skłonne do płaczu, nadwrażliwe
-  galaciarz - chłopak, który uganiał się za dziewczynami

Ciekawa jestem jak to wyglądało w innych rejonach Polski? Rodzina męża pochodzi z Kresów , muszę przyjrzeć się jakich określeń używano w gwarze z tamtych stron.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza